Za nami kolejny miesiąc, a to znak, że trzeba zrobić małe podsumowanie dotyczące kierunku rozwoju. Jak wiesz, a jeśli nie wiesz, to odsyłam do wcześniejszego artykułu, z nowym rokiem postanowiłam baczniej się przyglądać temu, czego się uczę codziennie, w jakich obszarach się rozwijam, czego doświadczam. Na bieżąco staram się również śledzić postępy w realizacji projektów oraz sprawdzać, jakie udało mi się już osiągnąć cele. 

Luty był dla mnie dość luźnym miesiącem, jeśli chodzi o uczelnię, ponieważ pierwszy raz od pięciu miałam spokojną sesję ze względu na znikomą liczbę egzaminów i zaliczeń. Ten czas postanowiłam, więc wykorzystać na : odpoczynek, pisanie pracy magisterskiej, rozwijanie bloga oraz zadbanie o swoje zdrowie i pasje (taniec). Co  z tego udało mi się zrealizować? Czego nauczyłam się w lutym?

Odpoczynek

Przede wszystkim udało mi się odpocząć. W pierwszy weekend lutego wybraliśmy się do Warszawy, gdzie mogłam naprawdę się wyluzować i odpocząć psychicznie. To przekonało mnie, że najlepiej odpoczywam poza domemDla niektórych to pewnie żadne odkrycie. Dla mnie wtedy dokonał się pewien przełom, bo poczułam, że przestałam się przejmować, np. obowiązkami, rzeczami, które muszę zrealizować po powrocie, itd. To wszystko odpłynęło w dal i beztrosko mogłam spędzić trzy dni.

Sytuacja szkolna

Kolejne dni, a w zasadzie tygodnie upłynęły mi na robieniu dość przyjemnych rzeczy. Miałam okazję prowadzić warsztaty artystyczne dla dzieciaków z Małego Geniusza. W jednym tygodniu były to warsztaty scrapbookingowe, w następnym – teatralne. Te drugie okazały się dla mnie cenną lekcją, jeśli chodzi o pracę z dziećmi w wieku 6-10 lat. Na Facebooku w jednym z postów wspomniałam, że popełniłam gafę przy tablicy zapisując słowo „sztuka” jako „szutka”. Jeden z Małych Geniuszy to zauważył i grzecznie mi o tym powiedział. Zareagowałam na to bardzo naturalnie. Popatrzyłam na tablicę, roześmiałam się, poprawiłam błąd i podziękowałam chłopcu za zwrócenie uwagi, pogratulowałam mu spostrzegawczości i przeszłam do kolejnego pytania. Jednak kolejne dzieciaki zaczęły zgłaszać, że  danym wyrazie zamiast „a” jest „e” albo „o”. Resztę wyrazów zapisałam poprawnie, dzieci nie były przyzwyczajone do mojego charakteru pisma i wydawało im się, że dany wyraz został źle napisany. Oczywiście przez jakieś 2 minuty każdy, kto potrafił czytać, chciał to udowodnić i zgłaszał „błędy”. Nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy. To dało mi do zrozumienia, że nie zawsze warto na forum grupy „nagradzać” ucznia za wytknięcie błędu nauczycielowi, a przynajmniej trzeba z tym uważać, pracując z dzieciakami w wieku 6-10 lat.

 

 

Nowa umiejętność

W połowie lutego musiałam poczuć nadchodzącą wiosnę, bo wstąpiła we mnie nowa energia i zaczęłam znów się bawić w tworzenie materiałów w formie PDF. Jeśli jeszcze nie wiesz – prowadzę grupę na Facebooku dla tegorocznych oraz przyszłych maturzystów, którzy chcą się dobrze przygotować do egzaminu dojrzałości. Jeśli jesteś licealistą, stresujesz się przed maturą, to koniecznie wpadnij do nas! Udostępniam tu opracowane przeze mnie materiały, dzielę się wskazówkami, odpowiadam na pytania oraz staram się motywować maturzystów do działania. Ostatnio na nowo pokochałam pewien program graficzny, dzięki któremu powstały materiały PDF dla maturzystów (lista będzie się sukcesywnie rozrastać) oraz narzędzie do podsumowania projektów. Czuję, że udało mi się osiągnąć zadowalający poziom umiejętności tworzenia PDF-ów. Dla mnie to naprawdę pewne osiągnięcie, proszę się nie śmiać! 

Planowanie

Nad tym jeszcze muszę popracować, ale dzięki wysłuchaniu 90-ego odcinka podcastu Michała Szafrańskiego „Jak oszczędzać pieniądze”, zastanowiłam się nad tym, co robiłam źle podczas planowania i już wiem! Tak, w porę słucham podcastu o planowaniu roku, ale pamiętaj: nigdy nie jest za późno na zmiany. Ja się trzymam tej zasady i mam się dobrze 🙂  Zbliża się powoli koniec pierwszego kwartału, więc to idealny moment na podsumowanie i podejście na nowo do celów oraz projektów, jakie chcemy zrealizować. To, czego nie robiłam dotychczas, a co jest kluczowe w wyznaczaniu sobie celów, to danie odpowiedzi na pytanie „Po co chcę to zrobić/osiągnąć?”. To jedno pytanie zdecydowanie mi pomogło w określeniu celów, które są dla mnie naprawdę ważne, i na których najbardziej mi zależy. Bo pewnie jak większość z nas – mam tendencję do robienia zbyt długiej listy rzeczy, które chcę zrobić.

Moje obnażenie – jestem uzależniona od czekolady (pod różną postacią). P.S. „Książka” – chodzi o książki rozwojowe

 

Jeśli chodzi o pisanie pracy magisterskiej oraz zadbanie o swoje zdrowie i pasję, to cóż. Na tym polu poniosłam porażkę. Napisałam rozdział pracy, spędziłam kilka godzin w bibliotece na szukaniu autora terminu „Pokolenie Z”, po czym informację znalazłam w Internecie… Nie poszłam na ani jedne zajęcia taneczne i rozchorowałam się na kilka dni. Nie jest to katastrofa, ale mogło być zdecydowanie lepiej.

A jak Tobie minął luty? Czego się nauczyłeś w zeszłym miesiącu? Pochwal się!