Po otwierającym bloga wywiadzie, czas na kolejny! Tym razem gościem jest zakręcona polonistka i mama, tryskający energią wulkan, i dobrze zorganizowana kobieta. Zapomniałam o jednym, to także blogerka – autorka bloga Zakręcony belfer.

Zacznę od tradycyjnego pytania: kim jest nauczyciel?

W moim odczuciu nauczyciel to przewodnik. Osoba, która zainspiruje młodego człowieka do poznawania świata. Jeśli trzeba rozbudzi ciekawość, pokaże wielość możliwości. Z drugiej jednak strony, to ktoś, kto jeśli trzeba weźmie dziecko za rękę, powie: dasz radę i pociągnie za sobą.

Czyli nauczyciel to taki przewodnik, który mógłby również pełnić rolę dzisiaj bardzo popularnego „coach’a”?

Tak, dla mnie nauczyciel to ktoś w rodzaju trenera (wolę takie określenie), który przede wszystkim motywuje do pracy nad sobą (przecież edukacja to nic innego jak codzienne utwierdzanie się w przekonaniu, że to, co robię ma sens i jest mi w  życiu potrzebne).

Dlaczego została Pani belfrem? Jakie doświadczenie przyczyniło się do takiej decyzji? Kiedy sobie Pani uświadomiła, że to jest to, co Pani chce i powinna robić w życiu?

Będąc bardzo młodą osobą, przez wiele lat, nosiłam szary, harcerski mundur, więc praca z dziećmi nie była mi obca. Już wtedy wielką satysfakcję dawało mi wymyślanie zabaw, planowanie pracy, kontakt z roześmianymi dzieciakami. Dziś, z perspektywy czasu, mam wrażenie, że zawsze chciałam być nauczycielem.

Od razu wiedziała Pani, że chce Pani uczyć młodzież języka polskiego?

Od razu, to wiedziałam, że nie chcę uczyć matematyki (śmiech). A tak poważnie, wahałam się pomiędzy edukacją wczesnoszkolną, a filologią polską. Ostatecznie zdecydowałam się na polonistykę (choć miałam miejsce na obu wydziałach), ponieważ uznałam, że stwarza większe możliwości dalszego rozwoju.

W jakim stopniu studia były dla Pani pomocne, na ile inspirujące i w jakim stopniu wpłynęły na Pani warsztat polonisty nauczyciela?

W trakcie studiów poznałam wielu wspaniałych ludzi, między innymi najwspanialszego promotora, jakiego można sobie wymarzyć, Panią Profesor Elżbietę Olejniczakową. Jedyne czego mogłabym sobie życzyć więcej, to praktyk studenckich. Już po rozpoczęciu pracy w szkole, doszłam do wniosku, że to czego się nauczyłam pracując na praktykach, to kropla w morzu (jak powszechnie wiadomo, doświadczenie zdobywa się z czasem).

Nauczyciele na każdym etapie nauczania odgrywają dużą rolę, nawet jeśli jesteśmy już dorośli. Będąc już w temacie studiów – czy ma Pani wizję idealnych praktyk studenckich, jeśli idzie o to, w jakim momencie powinny się rozpocząć i ile miałyby trwać?

W mojej opinii ostatni rok studiów to dobry czas na odbycie praktyk. Zajęć na uczelni jest jak na lekarstwo i można spokojnie wygospodarować czas na prowadzenie lekcji w szkole. Żeby się przekonać, czy nasze metody są skuteczne, jakie przynoszą rezultaty  potrzeba trochę więcej niż miesiąca. Myślę, że każdy kandydat na nauczyciela powinien przez pełen rok szkolny uczestniczyć w życiu choćby jednej klasy. Wiem, że mnie taki staż przed stażem bardzo by pomógł na początku drogi nauczyciela.

zakręcony belfer

Skąd czerpie Pani pomysły na ciekawe zajęcia?

Najczęściej realizuję pomysły, które spontanicznie rodzą się w mojej głowie (dobrze jest mieć zawsze coś do pisania pod ręką, żeby nie przegapić żadnej inspiracji). Czasami zaglądam też do zaprzyjaźnionych blogów edukacyjnych (część z nich jest poświęcona edukacji polonistycznej), chętnie korzystam też z pomysłów podsuwanych przez samych uczniów.

Jaki cel Pani przyświeca przy tworzeniu zajęć? Czy to wyłącznie spełnienie wymagań podstawy programowej, chęć stworzenia atrakcyjnej lekcji, oczekiwania uczniów, …?

Przygotowując zajęcia kieruję się przede wszystkim ich atrakcyjnością i innowacyjnością. Im mniej tradycyjne narzędzia wykorzystam, tym większa szansa, że w głowach uczniowskich pozostanie to, co powinno (co nie wyklucza przecież priorytetu spełnienia wymagań podstawy programowej, wprost przeciwnie).

Jakie czynniki według Pani mają największy wpływ na proces nauczania i uczenia się dzieci i młodzieży?

Bardzo ważnym, choć często pomijanym czynnikiem, są relacje panujące pomiędzy uczniami a nauczycielem. Na ogół nie zdajemy sobie sprawy z tego, że sfera emocjonalna człowieka odgrywa z procesie nauczania tak istotną rolę. Wystarczy jednak przywołać własne wspomnienia: z reguły chętniej uczyliśmy się tych przedmiotów, których nauczały osoby darzone przez nas sympatią (nawet jeśli nie czuliśmy się w nich wybitnie uzdolnieni); niechęć do prowadzącego zajęcia powodowała, że nawet te przedmioty, z którymi radziliśmy sobie świetnie, nie były naszymi ulubionymi.

To prawda, wszystko zaczyna się od tego, jakie mamy podejście do klasy i jaką uda nam się nawiązać relację z uczniami. Co Pani najbardziej ceni w swoim zawodzie?

Różnorodność, możliwość ciągłego rozwoju, dialog z młodym pokoleniem. Wciąż się czegoś uczę, by sprostać wymaganiom moich uczniów i by zwyczajnie mieć z nimi o czym porozmawiać.

Pięknie sprawdza się tu powiedzenie, że uczymy się przez całe życie. A co jest w takim razie najtrudniejsze w tej profesji?

Zachowanie zdrowych proporcji pomiędzy życiem zawodowym, a prywatnym (śmiech). Najtrudniejsze jest „odpuszczanie” sobie. W pewnym momencie warto uświadomić sobie, że zrobiliśmy wszystko, co możliwe (a może nawet więcej)i nie jesteśmy w stanie zmienić całego świata (choć czasem trudno w to uwierzyć).

Nadal Pani wierzy w to, że zmieni Pani świat?

A kto mi zabroni spróbować?

Jakich rad udzieliłaby Pani młodym nauczycielom polonistom?

Nie starajcie się być „kumplami” dla Waszych uczniów, ale też nie stawiajcie się w pozycji: ja- nauczyciel wszechmogący. Korzystajcie z niestandardowych rozwiązań, starajcie się, aby lekcja była raczej przygodą niż wykładem.

Myślę, że te rady i ja wezmę sobie do serca. A czego Pani oczekuje od rodzica, współpracując z nim?

We współpracy z rodzicem najważniejsze jest zaangażowanie obu stron, ustalenie wspólnego frontu działania. Aby jednak do współpracy mogło dojść potrzebna jest rozmowa, kontakt, czy wreszcie: zwyczajne zainteresowanie rodzica tym, co się dzieje w szkole.

Jakim sukcesem zawodowym zechciałaby się Pani podzielić?

Sądzę, że moim największym sukcesem zawodowym jest zbudowanie od podstaw Konkursu Filmowego „Lektury w kadrze”, którego piątą edycję właśnie przygotowuję. Dlaczego to takie ważne? Ponieważ idea zmagań ogólnopolskich wyrosła z praktyki codziennej, była odpowiedzią na potrzeby związane z organizacją pracy na zajęciach. Że idea jest atrakcyjna widzę po ilości prac przysyłanych co roku. A doceniona została podczas II Przeglądu Innowacji i Twórczości w Edukacji (organizowanego przez Akademię Humanistyczno ekonomiczną w Łodzi), gdzie wraz z koleżanką otrzymałyśmy za „Lektury w kadrze” pierwsza nagrodę w kategorii: kreatywny nauczyciel.

Gratuluję! Oby więcej nauczycieli angażowało się tworzenie przestrzeni, w której mogą wyrazić się artystycznie i nauczyciele, i uczniowie. A czy jest coś, co by Pani zmieniła w polskiej szkole?

Pozwoliłabym nauczycielom po prostu wykonywać ich pracę, bez nieustannego drżenia o to, czy w kolejny rok przyniesie znów zmiany i jakie one będą.

Czego życzyłaby Pani swoim uczniom?

Swoim uczniom życzę nieustannie: odnalezienia własnej drogi i podążania za marzeniami. Bo czy nie jest najważniejszym w życiu robić to, co się lubi i akceptować siebie?

Jest to najważniejsze i zarazem trudne do osiągnięcia, ale myślę, że szkoła jest takim miejscem, gdzie powinnyśmy się tego uczyć. Jeszcze na koniec zadam jedno z moich ulubionych pytań: jak Pani wspomina swoich belfrów z czasów młodości?

Miałam wiele szczęścia chodząc do szkoły. Większość moich nauczycieli wspominam z rozrzewnieniem, z kilkoma mam kontakt po dzień dzisiejszy. Myślę, że to również za ich sprawą jestem dziś tym, kim jestem.

Życzę w takim razie, by i Pani uczniowie utrzymywali z Panią kontakt, kiedy już przestanie Pani być dla nich nauczycielką. Dziękuję serdecznie za poświęcony czas i podzielenie się swoimi refleksjami.

 zakręcony belfer

 Jeśli chcesz poznać inne blogi, które zajmują się tematyką edukacji polonistycznej, to zapraszam do lektury tego wpisu. Pojawia się tam kilka słów również o blogu Zakręcony belfer oraz kilku innych wartych uwagi stronach. A jeśli znasz miejsca w sieci prowadzone przez nauczycieli z pasją, to koniecznie daj mi o nich znać! Niech i inni się dowiedzą o ich istnieniu.