Prędzej czy później musiałabym podjąć ten temat, nie sądziłam, jednak że nastąpi to z takiego powodu…

Mając dziecko, będąc uczniem czy nauczycielem – ta sprawa Cię dotyka. To, że Cię dotyka to jedno, a to co w Tobie wyzwala to – to drugie.

Z nową reformą oświatową „Uczeń. Rodzic. Nauczyciel – Dobra zmiana” jest tak, że jedni są nią zachwyceni a drudzy nad nią ubolewają. W tych skrajnych odczuciach nie ma nic dziwnego, bowiem na świecie jest wiele takich rzeczy, które jednym przypadają do gustu a innym nie. Jeśli chodzi o reformę oświaty gust nie ma tu nic do rzeczy. Sam system edukacji nie polega na tym, aby się komuś podobał czy nie, on ma się sprawdzać, a to niestety weryfikuje przyszłość.

Jakie zmiany są potrzebne?

O tym, jak powinna wyglądać dobra zmiana już wielu napisało. Ja również chciałam się podzielić swoim zdaniem i żałuję, że wcześniej tego tekstu nie opublikowałam. Fragment, który zaraz przeczytasz pochodzi z pracy zaliczeniowej*, którą składam na uczelni na przełomie stycznia i lutego.

Edukacja jak inne dziedziny życia społecznego ulega zmianom. Nie zawsze są to zmiany, które od razu chcemy zaakceptować i wprowadzać w życie, częściej jednak są takie, które powstają w sposób naturalny jako konsekwencje pewnych wyborów. Obecnie wiele się dyskutuje na temat stanu współczesnego polskiego szkolnictwa, często jednak rozmowy te kończą się stwierdzeniem: „Tu i tu powinny zajść zmiany”, jednak brak konkretnych wskazówek czy kierunków działania, a jeśli się już pojawiają, nawiązują do przeszłego modelu i nijak się mają się do aktualnych zapotrzebowań i problemów. – Nie pomyliłam się ani trochę!

Mimo że przysłowie powiada – „historia jest nauczycielką życia”, powinniśmy patrzeć w przyszłość, myśląc o edukacji, bo przyszłością narodu, świata jest młodzież. A my – nauczyciele jesteśmy przede wszystkim dla młodzieży i to ich potrzeby, oczekiwania wobec szkoły jako miejsca, w którym uczą się odnajdywania w świecie, powinny być brane pod uwagę jako pierwsze w dyskusji nad edukacją.

XXI wiek jest epoką, w której rozwój cywilizacyjny gna w takim tempie, że trudno nadążyć za wszystkimi technologiami ułatwiającymi człowiekowi codzienne życie. Rozwój ten nieuchronnie wiąże z licznymi przemianami, na które w przeciwieństwie do sztuki, edukacja reaguje później. Spowodowane jest to przede wszystkim skomplikowaną strukturą szkolnictwa – systemem, za który odpowiadają tysiące, jeśli nie miliony ludzi. Stąd pomysły na przebudowanie systemu w konkretnych jego segmentach, a w zasadzie we wszystkich. Polskie szkoły mogą wyglądać tak jak teraz wyglądają jeszcze przez najbliższe sto lat (i nie chcę wnikać w to, dlaczego może tak być), mogą przejść gruntowne i rewolucyjne zmiany w strukturze, które grożą zakończeniem się fiaskiem. Dlaczego?

Jeśli przebudowa wielosegmentowego systemu rozpoczyna się od fundamentu – na pewno całość runie. Dlatego istotne jest określenie, co stanowi fundament w polskim szkolnictwie bądź w szkolnictwie w ogóle, a następnie wprowadzanie stopniowych zmian na poszczególnych poziomach, zaczynając od tych najwyższych.

Takie jest przynajmniej moje zdanie.

Czego dobra zmiana nie wzięła pod uwagę?

W ciągłej dyskusji o edukacji zapomina się o jednej istotnej rzeczy, o tym, ile jeden człowiek jest w stanie dokonać swoją codzienną pracą z drugim człowiekiem. Być może to odgrywa większą rolę, niż samo funkcjonowanie systemu. W gruncie rzeczy nauczyciel ze swoim warsztatem, narzędziami, umiejętnościami a przede wszystkim pasją do nauczania zdziała więcej, niż nie jeden rewolucjonista domagający się innego sposobu organizacji zajęć, podziału wiekowego, etc., ponieważ ten jeden człowiek ma realny wpływ na rzeczywistość szkolną. Wydaje mi się też, że pracując w „trudnych” warunkach, myślimy w bardziej kreatywny sposób i mamy większą potrzebę poszukiwania nowych rozwiązań, co jest niezwykle istotne w zawodzie nauczyciela.

Możemy przebudowywać systemy, zmieniać organizację prowadzenia zajęć, wprowadzać szereg innych innowacji, jednak to, co powinniśmy najpierw zmienić, to sposób myślenia, uświadomić sobie czym jest szkoła, kim uczeń a kim nauczyciel. Jakie istnieją relacje między nimi i skoncentrować się na konkretnych działaniach, mających na celu poprawnie tych relacji oraz przygotowanie uczniów do życia.

Na koniec jeszcze chciałabym się zwrócić z małym apelem do nauczycieli. Bo w zasadzie to Wy byliście przyczyną podjęcia tego tematu tutaj. Byłam przerażona, gdy przeczytałam komentarze pod postami związanymi z reformą na fanpage’ach Związku Nauczycielstwa Polskiego oraz Głosu Nauczycielskiego– te wypowiedzi w większości nie różniły się niczym od komentarzy, które można przeczytać pod artykułami na takich portalach jak np.  gazetawyborcza.pl . Wiele wypowiedzi dotyczyło ustroju, polityki i tego, kto jakie ma poglądy… – naprawdę o to chodzi w edukacji? Która partia jest lepsza, kto ma rację?

Jeśli czujesz, że masz coś do powiedzenia w tej sprawie, to wypowiedz się z zachowaniem kultury słowa. 

*Praca zaliczeniowa z przedmiotu Podstawy dydaktyki literatury i języka polskiego w szkole gimnazjalnej. Moim prowadzącym był prof. Witold Bobiński – wspaniały dydaktyk, inspirujący człowiek, który stawia na uczenie się od najlepszych,w  tym przypadku od mistrzów amerykańskich.