Mój ambitny projekt Rok pod hasłem „uważność” brutalnie zweryfikowała rzeczywistość.

Jest koniec lipca. Powtarzam – kończy się lipiec, więc od początku roku minęło kilka miesięcy, a do tej pory wpisów z serii „Miesiąc uważności” ukazało się dokładnie dwa. D W A. Ten jest trzeci. Poprzednie możesz przeczytać TU i TUTAJ

Zanim opiszę lipiec w rytmie TU i TERAZ, chyba powinnam jakoś podsumować półrocze, ale to w skrócie uczyniłam na Facebooku, więc jeśli jesteś ciekaw/a, to zachęcam do lektury. Jeśli natomiast bardziej Cię interesuje co się dzieje (działo) w lipcu u mnie, to czytaj dalej.


SŁUCHAM

Ostatnio bardzo mało słucham muzyki, a jeśli już, to moja playlista jest dość stała – barokowa oraz relaksacyjna muzyka. W serwisie YouTube jest kilka gotowych, całkiem przyjemnych, wyciszających playlist i polecam je szczególnie, kiedy potrzebujecie się zrelaksować, odpocząć. Muzyka ma moc.

CZYTAM

Nadrabiam zaległości „przyjemnościowe”. Rozkoszuję się właśnie w powieściach Hermana Hessego, jak już go czytać, to hurtowo.

OGLĄDAM

W lipcu obejrzałam kilka filmów klasy B, ponieważ mój mąż miał na takie ochotę. Tutaj nieszczególnie mam coś do polecenia, ale … W połowie lipca zrobiliśmy sobie jednodniową wycieczkę do Krakowa, a tam w naszym ulubionym kinie (zaraz po Kinie pod Baranami) – Ars, obejrzeliśmy film „Ella i John”. Ciepły, wzruszający, zabawny i jednocześnie poważny film z dobrą muzyką i pięknymi zdjęciami.

CZUJĘ SIĘ

W końcu wypoczęta! Kilka dni w mieście kultury (Zakopane) i spacerach po górach wystarczyło, by naładować baterie na kilka tygodni.

CHCIAŁABYM

Chciałabym już wrócić do Warszawy (piszę wpis jeszcze w Zakopanem, w pokoju hotelowym), by móc pracować nad nawykami. Na wakacjach wszystko się rozjeżdża i czuję, że potrzeba mi trochę samodyscypliny.

JESTEM WDZIĘCZNA ZA

Jestem ogromnie wdzięczna za wiele rzeczy! Przede wszystkim za to, że mogłam spędzić kilka dni w domu rodzinnym. Za dokończenie niedokończonych spraw. Za to, że mogłam spędzić tydzień w mieście kultury, odwiedzić miejsca, które tutaj lubię i pochodzić po nowych szklakach, rzadko uczęszczanych przez turystów. Za to, że będąc na wakacjach, w końcu miałam spokojną głowę. Za to, że mogłam więcej czasu poświęć na robienie zdjęć.

PRACUJĘ NAD

Teraz to trudno powiedzieć, że nad czymś pracuję. Pierwsza połowa lipca upłynęła mi pod znakiem planowania rozkładu materiału. Jak tylko wrócę do Warszawy, będę dalej pracować nad tworzeniem działów dla klasy IV oraz VIII.

CIESZĘ SIĘ

każdym dniem, każdą chwilą, każdym kadrem i spacerem. Taka dziwna przyjemność z codzienności.

UCZĘ SIĘ

Podczas wakacji uczę się odpoczywania. Oprócz tego poświęcam więcej czasu na rzeczy, które mnie interesują, więc uczę się fotografowania. Dobrą okazją do ćwiczenia swoich fotograficznych umiejętności okazał się wyjazd do Zakopanego. Fotografowałam głównie, gdy wychodziliśmy na górskie spacery, ponieważ przyroda jest idealna do zatrzymywania w czasie. Naturalne światło, statyczność i majestat – to bardziej mnie inspiruje i ładuje moje baterie niż miejska dżungla. Mój mąż ma odwrotnie. Kilka kadrów mogłeś/łaś zobaczyć na moim Instagramie, jeszcze więcej moich prób udostępniam na moim prywatnym koncie, więc jeśli któregoś z nich jeszcze nie obserwujesz, to zapraszam do kliknięcia „Obserwuj”.

CZEKAM NA

Czekam na wrzesień i szkolne wyzwania!

MIESIĄC W SKRÓCIE

Jakie zrealizowałam cele

W lipcu nie miałam specjalnych celów poza odpoczynkiem. Najbardziej zależało mi na tym, aby w końcu odpocząć, naładować baterie, by mieć energię na realizację sierpniowych celów. Mój główny cel osiągnęłam – jestem wypoczęta i gotowa na wyzwania.

Jakie sukcesy osiągnęłam

Jeśli to można uznać za sukces, to – jestem dumna ze zdjęć, które zrobiłam podczas spacerów. Z większą swobodą dostrzegam kadry, które chcę uwiecznić i uwieczniam je tak, jak sobie wyobrażam.

Sukcesem mogłabym również nazwać wpis, który wzbudził zainteresowanie wielu nauczycieli. Jeśli jeszcze go nie czytaliście, to zapraszam do zapoznania się z moim pomysłem na to, jak czytać z uczniami lektury – Lekturownik.

Co sprawiło mi radość

Wspomniane już fotografowanie lustrzanką 🙂 Wielką radość sprawiło mi spacerowanie nowymi dla nas szlakami górskimi, jedzenie pieczonych ziemniaków z czosnkowym serem, czytanie w kawiarni oraz wstawanie bez budzika.

Co ciekawego zaobserwowałam

Zaobserwowałam, że jeden dzień w górach wystarczył mi, by naładować baterie.

Nad czym chcę popracować

Jak tylko wrócę do Warszawy będę pracować nad nawykami oraz rozkładem materiału.


Lipiec minął mi bardzo szybko, myślę, że wiele rzeczy mi umknęło. Mam nadzieję, że w sierpniu będę bardziej uważna. Ciekawa jestem, jak Tobie minął lipiec, co ciekawego wydarzyło się w Twoim życiu, czym chcesz się pochwalisz?