Nauczyciel to nie zamknięty w klasie ptaszek. To twórcza jednostka, która swoją wiedzą, doświadczeniem a także pasją (do przedmiotu i życia) chętnie się dzieli z innymi.
Dzisiejszym i pierwszym na blogu (!) wpisem chciałabym otworzyć cykl wywiadów zatytułowany Dlaczego zostałem belfrem. W serii tej rozmawiam z inspirującymi nauczycielami, którzy w swojej codziennej pracy robią z rzeczy zwykłych – niezwykłe, przyczyniają się do rozwoju nie tylko swoich uczniów, ale również stają się inspiracją dla swoich kolegów. Pierwszym moim gościem jest Agata Zakrzewska-Okrojek, lektorka języka polskiego, autorka bloga Polski na czasie. Zanim przejdziemy do pytań, czy zechciałabyś coś więcej powiedzieć o sobie i Twoim blogu moim czytelnikom?

Dzień dobry, oczywiście.

Kim jest nauczyciel?

To osoba, którą kieruje pasja – pasja do ludzi i do nauczania. Nauczyciel to pośrednik, menedżer, przywódca, artysta, pasjonat, ale też skromny uczeń, który cały czas zdobywa wiedzę.

Nauczyciel nie jedno ma imię. W takim razie czy mogłabyś wymienić cechy, które każdy nauczyciel powinien mieć?

Zgadza się, każdy nauczyciel powinien odznaczać się zamiłowaniem do wykonywanego zawodu, cierpliwością oraz otwartością do uczniów lub studentów.

Dlaczego zostałaś belfrem? Jakie doświadczenie przyczyniło się do takiej decyzji? Kiedy sobie uświadomiłaś, że to jest to, co chcesz i powinnaś robić w życiu?
Od małej Agatki „uczyłam w domu” i bawiłyśmy się z koleżankami i siostrą w szkołę. Ja często stałam z dziennikiem po stronie wymyślonej tablicy 🙂 i tak zostało do dziś. Na co dzień jestem mało gadatliwa i muszę kogoś dobrze poznać, ale po drugiej stronie wcielam się w rolę, czuję się zupełnie inaczej. To mi daje ogromną przyjemność! Czas studiów, praktyki w szkole podstawowej, gimnazjum i liceum oraz w Studium Języka Polskiego dla Cudzoziemców utwierdziły mnie w przekonaniu, że to jest właśnie to!

Od razu wiedziałaś, że chcesz uczyć języka polskiego jako obcego i dodatkowo pomagać maturzystom i gimnazjalistom?
W trakcie studiów na Uniwersytecie Łódzkim moje myśli koncentrowały się głównie na pracy w polskiej szkole, jednak na ostatnim roku dość niespodziewanie dla mnie dostałam możliwość pracy w łódzkiej szkole z cudzoziemcami. Zupełnie inaczej niż myślałam, że będzie. I to było coś nowego, coś ekstra! Teraz jest czas na cudzoziemców, ale na kursach dodatkowych mam cały czas kontakt z gimnazjalistami i maturzystami 🙂 Na szczęście udaje się to połączyć, choć wyrzeczeń jest wiele! Gdyby doba miała więcej niż 24 godziny…

W jakim stopniu studia były dla Ciebie pomocne, na ile inspirujące i w jakim stopniu wpłynęły na Twój warsztat polonisty nauczyciela?
Studia to kropla w morzu potrzeb, studia to malusieńki krok, taka papierowa przepustka, dzięki której możesz uczyć, bo masz na to papier w postaci dyplomu. Jednak od pierwszej godziny spędzonej z cudzoziemcami czy Polakami uświadamiasz sobie, jak mało wiesz i jak dużo przed Tobą. Proces uczenia się, szkolenia, zdobywania doświadczenia, szlifowania warsztatu trwa do dziś i będzie trwał nieskończenie, bo to nie ma granic. Wizyta w Studium Języka Polskiego, kontakt z cudzoziemcami pokazał mi świat, zaledwie kilka kilometrów od domu! A teraz mogę łączyć to z pracą i pasją 🙂 A polskie dzieci, wbrew negatywnej opinii, są cudowne, trzeba tylko zastanowić się na początku jakie są ich potrzeby, jakie są moje cele lekcji i jak można WSPÓLNIE do nich dojść.

Skąd czerpiesz pomysły na ciekawe zajęcia?
Początkowo były to podręczniki, jednak im dalej w las…. Książek mam tak dużo, a czasu tak mało. Jednak teraz staram się szukać inspiracji koło siebie. Co zrobić z pudełkiem po pizzy lub korkami po napojach?  – niedługo będzie o tym artykuł na moim blogu 🙂 Zbieractwo różnych rzeczy, chęć wykorzystywania ich jako materiałów pomocnych studentom, uczniom to jest świetna sprawa. Nie zawsze trzeba siedzieć nad książkami, warto wyjść przed szkołę, posiedzieć w kawiarni – jest tyle miejsc, w których ludzie czują się dobrze i to ich inspiruje. Nauczyciel/lektor, jak detektyw, sam tropi ślady do rozwiązania zagadki na ciekawą lekcję!

Zgadzam się z Tobą – uczymy o świecie, więc warto bezpośrednio się do niego odwoływać i czerpać z niego garściami. Na Twoim blogu znalazłam wpis o lekcjach plenerowych, gdzie przeprowadziłaś już zajęcia ze swoimi studentami?

Byliśmy w kawiarni, w restauracji. Wspólnie wyszliśmy także do parku, na grilla. Było również kilka wycieczek, między innymi do Krakowa lub spacerów – lekcji plenerowych po Łodzi. Wszystkie wspominam bardzo dobrze, mimo że czasem pogoda nie sprzyjała, atmosfera była przednia! Lubię fotografować różne eventy i spotkania z ludźmi a lekcje w plenerze to świetna okazja.

Jaki cel Ci przyświeca przy tworzeniu zajęć?
Najważniejszy jest komfort dla obu stron oraz atmosfera. Jeśli moje relacja z drugim człowiekiem jest uporządkowana i przyjemna, wtedy to, co chcę przekazać też będzie miłe i łatwiej dostępne. Trzeba umieć postawić się w tej drugiej sytuacji, gdybym to ja teraz miała uczyć się godzin w stylu oficjalnym i nieoficjalnym a świeci słońce i pachnie wiosną za oknem, wtedy chciałabym pewnie znaleźć się w miejscu, w którym i poczuję świeże powietrze i usłyszę polskie godziny – więc może wycieczka na dworzec? Staram się zawsze pamiętać, że wszyscy jesteśmy ludźmi XXI wieku i wszędzie są tak zwane „rozpraszacze” (smartfony, smsy, atrakcje dnia codziennego lub własne sprawy czy problemy), które utrudniają niestety kontakt i relację na zajęciach. Trzeba mieć tego świadomość i znaleźć sposób, żeby było EFEKTYWNIE i EFEKTOWNIE.

Dobre motto dla przyszłych nauczycieli XXI! Jakie w takim razie czynniki według Ciebie mają największy wpływ na proces nauczania i uczenia się młodzieży?
Chęci i motywacja – bez tego sam proces uczenia (się) nie ma sensu. Jeśli uczniowie Cię męczą i chcesz wracać do domu, to znaczy, że trzeba uporządkować najpierw swoje życie prywatne a potem nauczyć się oddzielać co jest w domu, a co w szkole. Ale jeśli mimo względnego uporządkowania nadal czujesz, że jest coś nie tak, to należy zastanowić się: „Po co to wszystko?”. Tak więc: motywacja, zaangażowanie, oddanie się pracy, a przy tym ogromne pokłady cierpliwości – cały czas się tego wszystkiego należy uczyć, bo jak to z duchowością bywa, można mieć czasem chwilę zwątpienia.

o nauczaniu efektywnym i efektownym

Co najbardziej cenisz w swoim zawodzie?
Możliwość poznawania ludzi, kultury, zwyczajów, ludzkich historii, ciągłego uczenia się, szukania inspiracji. Mogę być zarówno nauczycielem i uczniem 🙂

Przyznaję, że również dla mnie jest to cenne doświadczenie – poznawanie i uczenie się od innych. A co jest najtrudniejsze w tej profesji?
Sytuacje, kiedy mimo wysiłku włożonego w pracę, nie ma odpowiedzi zwrotnej, nawet tej negatywnej. Najgorsza jest obojętność – wtedy już naprawdę trudno cokolwiek wymyślić i nie wytrącić się z równowagi. Takie momenty zdarzają się często, niestety czasami druga osoba też może nam podcinać skrzydła, ważne, żeby ich nigdy nie odcięła!

Jakich rad udzieliłabyś młodym polonistom – lektorom?
Żeby znaleźli w sobie pasję i nigdy jej nie utracili i żeby w sali lekcyjnej byli tylko ( i aż!) nauczycielami/lektorami a nie przykładowo żoną, która myśli co dziś na obiad lub synem, który musi tacie auto umyć po pracy 🙂 Dając z siebie więcej, to „coś” później do nas wraca i dzięki temu jesteśmy lepsi (bardzo często w najmniej oczekiwanym momencie).

Cenne rady! A czego oczekujesz od rodzica, współpracując z nim?
Liczę na wsparcie duchowe oraz żeby nie niszczył tego, co zostaje wypracowane podczas zajęć. Ja jestem po to, żeby nauczyć w szkole, ale rodzic jest nauczycielem w domu i jeśli podważa autorytet nauczyciela to popełnia ogromny błąd. Złe relacje nauczyciela z rodzicami wpływają tylko i wyłącznie na dziecko i na efekty jego pracy – o tym zapominamy. Nie wolno dopuszczać do takich sytuacji, one tylko szkodzą uczniom.

Relacje z uczniem i rodzicem są istotne, by praca nauczyciela przynosiła efekty. A będąc już przy efektach, to jakim sukcesem zawodowym zechciałabyś się podzielić?
Myślę, że najważniejsze sukcesy zawodowe jeszcze przede mną 🙂 Wtedy na pewno się zgłoszę do Ciebie, żeby o nich opowiedzieć. Dziś mogę powiedzieć jedno: cierpliwość we wzajemnych relacjach i realizacja celów oraz założeń, które rodzą się w mojej głowie. Momenty, kiedy się to udaje – to jest dopiero sukces, ale jakże ogromne szczęście!

W takim razie życzę cierpliwości i realizacji celów!  A czego życzyłabyś swoim uczniom?
Odwagi oraz mądrości w działaniu i w podejmowaniu decyzji oraz tego, żeby zawsze pamiętali, że uczymy się wszędzie i zawsze – nie tylko 45 minut na lekcji w szkole.

Tego i ja bym życzyła każdemu uczniowi, uczymy się przez całe życie. Od kilku miesięcy trwa dyskusja na temat stanu edukacji i wprowadzanych już zmian w systemie. Co byś zmieniła w polskiej szkole?
Odmieniłabym w pierwszej kolejności sposób postrzegania nauczyciela i ucznia. Stereotypowe myślenie, że znowu trzeba tam iść, że znowu klasówka, że się na mnie „uwzięła” – to wszystko doprowadza do szału, bo ileż razy można to samo mówić i słyszeć? Wystarczy zacząć zmianę od siebie a wtedy może TEN nauczyciel, który kogoś nie lubił zmieni podejście w momencie, kiedy zobaczy zaangażowanie i dobre chęci. Może wtedy TEN właśnie uczeń podziękuje za lekcję, jeśli my – nauczyciele damy mu coś, za co może faktycznie podziękować sam z siebie. Kolejną rzeczą jest ciągły brak czasu na realizację materiału. Słyszymy, że tego nie zrobimy, bo nie zdążymy – gdzie jest zatem klucz do rozwiązania tego problemu, który męczy i nauczyciela i ucznia? I na koniec: dawajmy z siebie więcej zaangażowania, motywacji, dobrych chęci oraz miłych słów do siebie wzajemnie.

To, co mówisz, jest niezwykle ważne. Codzienną pracą jeden nauczyciel jest w stanie dokonać wielu rzeczy, nawet swoją postawą – czysto ludzką. Na koniec chciałabym jeszcze zapytać o jedną rzecz: jak wspominasz swoich belfrów z czasów szkolnych?
Wspominam oczywiście nauczycieli wymagających, ale dzięki temu pamiętam nie tylko ich, ale też to, o czym mówili. Klasówki na których można było ściągać pamiętam, że były, ale tego, co było na ściągach już nie 🙂 Tym bardziej z wielkim szacunkiem myślę, całkiem dość często o wszystkich swoich nauczycielach, bo teraz będąc po drugiej stronie, wiem, jak czasem trudno realizować wzniosłe ideały w zderzeniu z rzeczywistością.

Dziękuję Ci serdecznie, że zechciałaś poświęcić swój cenny czas na podzielenie się swoją opinią i mam na dzieję zainspirowanie innych do działania. Życzę Ci ciekawych wzywań pedagogicznych oraz realizacji wszystkich celów, jakie sobie założyłaś. A Was zachęcam do odwiedzenia bloga Agaty, warto!

Dziękuję bardzo!

o nauczaniu efektywnym i efektownym

Follow my blog with Bloglovin