W końcu udało mi się przeprowadzić wywiad z nie polonistą, a Panią od biologii. Moim gościem jest dziś Olga Rodzik – biolog molekularny, magister biotechnologi z wykształcenia a zamiłowania – autorka blogu Pani od biologii, zainteresowana neurodydaktyką. Życzę przyjemnej lektury!

Standardowe pytanie na początek: kim jest nauczyciel?

To osoba, której zadaniem jest stworzenie takich warunków, aby umożliwić rozwój swoim podopiecznym. Często uważa się, że nauczyciel to ktoś, kto ładuje nam wiedzę do głowy – to błędne myślenie. Proces uczenia się przebiega indywidualnie, „w środku” ucznia – to po prostu tworzenie nowych połączeń nerwowych. Tak jak nie możemy nauczyć się za kogoś, tak nauczyciel nie jest w stanie napełnić nam głowy wiedzą. Może za to rozpoznać potencjał swoich uczniów, dostrzegać ich preferencje dotyczące sposobu nauki, pomagać rozwijać istniejące umiejętności i budować nowe. Powinien zainteresować uczniów tematem, przedstawić go w sposób ciekawy tak, by oni sami chcieli wiedzieć więcej. Najlepiej byłoby, gdyby prowadząc zajęcia, nawiązywał do wiadomości zakorzenionych już w głowach uczniów, nabytych wcześniej, oraz wybiegał poza swój określony przedmiot – czyli uczył interdyscyplinarnie. Wychodzi na to, że nie jest łatwo być dobrym nauczycielem 😉

Oj, nie jest łatwo. To chyba jeden z najtrudniejszych zawodów. Bardzo ciekawe jest to, co Pani powiedziała o wybieganiu nauczyciela poza danym przedmiot. W jaki sposób czyni Pani to na swoich zajęciach?

Staram się odwoływać do wiadomości z innych przedmiotów: omawiając budowę kwasów nukleinowych czy białek rozmawiamy tak naprawdę i o chemii i o biologii, może trochę o fizyce. System edukacji dzieli świat na odrębne przedmioty, a przecież to jedna, spójna całość. Równie ważne jest odwoływanie się do wiedzy własnej, takiej życiowej, uczniów: wtedy nowo nabyte wiadomości nie są tylko suchymi regułkami, stają się składową świadomości o świecie. Kiedy rozmawiamy o np. antybiotykach, jest tyle aspektów do poruszenia! Co to za związki, jak działają na mikroorganizmy, jaki mają wpływ na nasz organizm, dlaczego nie możemy przyjmować ich podczas przeziębienia i dlaczego zalecaną dawkę należy wybrać do końca? Po co nam antybiogramy? I po co bakteriom antybiotyki? Jak doszło do ich odkrycia? Dlaczego ich skuteczność coraz bardziej słabnie? To temat tak bardzo związany bezpośrednio z naszym życiem, bo przecież każdy czasem choruje i kiedyś każdy z nas miał z antybiotykami do czynienia. Kiedy uświadamiamy sobie, że mamy już jakąś wiedzę na temat, którego będziemy się uczyć – nasz entuzjazm do nauki wzrasta, wzrasta także zainteresowanie tematem.

A jak to się stało, że została Pani belfrem?

Dość przypadkowo. Całe życie powtarzałam, że na pewno nie będę nauczycielem, bo połowa mojej rodziny wykonuje lub wykonywała ten zawód. Nie miałam w planach uczenia innych. Na studiach krótko dorabiałam, udzielając korepetycji z biologii i chemii. Później zaczęłam doktorat z mikrobiologii, gdzie jednym z moich obowiązków było prowadzenie zajęć laboratoryjnych ze studentami. W międzyczasie moja przyjaciółka poprosiła o przejęcie jednej z jej uczennic – tak wróciłam do udzielania korepetycji z biologii. W pewnym momencie dotarło do mnie, że po prostu lubię to robić. I mimo zmęczenia i czasem frustracji, właśnie to daje mi dużą satysfakcję.

Skąd w takim razie pomysł na bloga „Pani od biologii”?

Jak już uświadomiłam sobie, że interesuje mnie uczenie innych, zaczęłam szukać o tym informacji w sieci. O ile jest dużo stron poświęconych nauczaniu wczesnoszkolnemu czy  przedszkolnemu, naprawdę mało pisze się o edukacji osób od gimnazjum w górę. Stwierdziłam, że szkoda, bo przecież osoby w tym wieku uczą się już same, bez wsparcia rodziców, wymagania wobec nich rosną, potem zbliża się matura… a nikt nigdy tak naprawdę nie uczył nas, jak się uczyć. Na pewno nie szkoła. Pomyślałam, że mogę spróbować pisać o biologii i o tym, jak się uczyć skutecznie – najłatwiej było założyć bloga. Strona dopiero raczkuje, ale mam nadzieję, że się rozwinie 🙂

pani od biologii

Nie pamiętam już jak trafiłam na Pani stronę, ale właśnie polubiłam ją za to, że porusza bardzo istotne treści, które faktycznie trudno znaleźć w sieci a już na pewno nie są poruszane w szkole. Mam na myśli materiały dotyczące skutecznego uczenia się. Myśli Pani, że w szkole można organizować takie zajęcia, na których uczniowie poznają techniki uczenia się i odkrywają swój styl nauki?

Moim zdaniem każda szkoła powinna tego uczyć. Świadomość swojego stylu uczenia się, umiejętność wyszukiwania i przyswajania informacji – to jedne z ważniejsze umiejętności w dzisiejszych czasach, gdzie ilość informacji podwaja się co kilka lat. Rozwój postępuje w takim tempie, że dzisiaj nie da się nauczyć ludzi wszystkiego, co będzie im potrzebne za 10 lat, ta wiedza jeszcze nie jest nam dostępna. Niestety, szkołą kieruje nieco przestarzały system.

W jaki sposób rozwija Pani swój warsztat nauczyciela?

Ponieważ nie mam przygotowania pedagogicznego, staram się czytać. Pochłonęłam już kilka pozycji o neurodydaktyce, szukam książek i artykułów pisanych przez osoby, które mają doświadczenie i potrzebną wiedzę merytoryczną. Staram się dokształcić: kurs „Neurodydaktyka – rewolucja w nauczaniu” prowadzony przez wydawnictwo operon, kurs animatora dziecięcego prowadzony przez Akademię Animatora. W czerwcu wezmę udział w IV Ogólnopolskiej Konferencji Dydaktyki Akademickiej Ideatorium. Ale mimo wszystko warsztat rozwija się przez.. uczenie J

Zgadzam się! Nic tak nie rozwija naszego warsztatu jak praktyka! A skąd czerpie Pani pomysły na zajęcia?

Przed zajęciami ustalam, co jest najważniejsze i co uczeń powinien zapamiętać wychodząc z lekcji – a później zastanawiam się, jak to zrobić. Inaczej jest w przypadku studentów a inaczej w przypadku licealistów, do tego każdy uczeń jest inny. Staram się wywoływać skojarzenia, czasem zmuszać do abstrakcyjnego myślenia. Często jakieś pomysły rodzą się podczas zajęć a inspiracją są uczniowie.

A jaki cel Pani przyświeca przy tworzeniu zajęć?

Żeby ich zaciekawić, żeby zapamiętali, żeby zadawali pytania.

Zadawanie pytanie to przejaw zainteresowania tematem, można uznać to za duży sukces. Jakie czynniki według Pani mają największy wpływ na proces nauczania i uczenia się dzieci i młodzieży?

Tych czynników jest tak wiele… nie da się wymienić wszystkich. Jeśli chodzi o nauczanie – ogromny wpływ ma tutaj postawa nauczyciela i to, czy lubi to, co robi. I czy umie to robić. Niebagatelną rolę odgrywa także szkoła, która raczej utrudnia niż ułatwia cały proces. Uczenie się jest mocno uzależnione od preferencji osobniczych, czyli tego, jak się uczymy, jak działa nasz mózg, ponadto dużą rolę odgrywa stan naszego organizmu – nawodnienie, dotlenienie, dostarczenie odpowiednich związków odżywczych.. Jednak najważniejszym i podstawowym warunkiem uczenia się jest zainteresowanie tematem. Jeśli wzbudza w nas emocje, ciekawi – to jest dobrze. Jeśli jest nam całkowicie obojętny – klapa, bo nasz mózg zwyczajnie nie działa w ten sposób. Dlatego niczego nie zapamiętujemy z nudnych lekcji lub wykładów, na których każdy ziewa.

A co myśli Pani temat cyfryzacji szkoły/nauczania? Jak powinien wyglądać proces cyfryzacji szkoły, by i nauczyciele, i uczniowie na tym skorzystali?

Myślę, że to nieunikniony etap naszego rozwoju, i najwyższy czas na wprowadzenie cyfryzacji do szkół. Skoro jest ona obecna w niemal wszystkich pozostałych aspektach naszego życia. Internet daje ogrom możliwości szkołom, nauczycielom i uczniom. Na pewno warunkiem koniecznym do tego jest odpowiednia infrastruktura, o to na szczęście coraz łatwiej. Żeby te zasoby nie były tylko nieużywanym rekwizytem, żeby wykorzystać w pełni ten potencjał, trzeba chyba jeszcze nieco zmiany nastawienia u prowadzących zajęcia, chęć nauki nowych rzeczy, eksperymentowania z nowymi rozwiązaniami. Nie pracuję w szkole, ale mam świadomość tego, że dzisiaj w tym temacie uczniowie mogliby uczyć nauczycieli.

Dokładnie w takim razie jak robić interesujące lekcje? Jakich rad udzieliłaby Pani młodym nauczycielom biologii?

Mam naprawdę niewielkie doświadczenie, więc nie wiem, czy jestem odpowiednią osobą do udzielania rad. Biologia jest tak wspaniałą nauką, że opowiadanie o niej innym to sama przyjemność J Na pewno mi i innym młodym nauczycielom przyda się cierpliwość i wytrwałość.

Jakim sukcesem zawodowym zechciałaby się Pani podzielić?

Chciałam opowiedzieć o warsztatach biologicznych, które zorganizowałam kiedyś z koleżanką. We dwie zorganizowałyśmy wojewódzką edycję ogólnopolskiej imprezy, która trwała dwa dni, były wykłady i warsztaty praktyczne, przyszła masa ludzi, masa uczniów i wszyscy byli zachwyceni. Ale to bardziej sukces organizatora niż nauczyciela. Jako nauczyciel.. kiedyś na zajęciach miałam dwójkę uczniów z I liceum, uczyliśmy się o fotosyntezie. Po korepetycjach wybierali się na imprezę urodzinową do koleżanki. Tydzień później, na kolejnych zajęciach moja uczennica powiedziała, że na tej imprezie rozmawiali o fazie ciemnej fotosyntezy, i w sumie to chciała jeszcze zapytać o jedną rzecz, bo nie byli do końca pewni.. Byłam zaskoczona, że tak się wciągnęli w temat, bo fotosynteza rzadko pasjonuje licealistów 😉

Gratuluję! To pewnie również miła niespodzianka, że uczniowie spotykając się na imprezie, rozmawiają o … fotosyntezie. W jaki sposób przeprowadziła Pani tę lekcję, że temat tak zaciekawił licealistów?

Rozmawialiśmy i zadawałam dużo pytań, zanim omówiliśmy dokładnie cały proces. Na początku starałam się wyciągnąć z nich jak najwięcej informacji, zmusić do wymyślenia tego, jak to się może dziać. No i jest pytanie, koło którego nikt nie przechodzi obojętnie: dąb jest dużym drzewem, wyrastającym z niewielkiego żołędzia. Skąd się bierze ogromna masa tego drzewa? Pierwsza odpowiedź zazwyczaj brzmi, że z ziemi, bo korzenie, sole mineralne.. Sprostowanie, że głównie z powietrza, najczęściej wzbudza zdumienie i okrzyk „no taaaaak…” – idealny wstęp do fotosyntezy 😉

Mnie na lekcji biologii nikt nigdy nie zmuszał do zastanawiania się nad takimi rzeczami! Drobna zmiana, a jak zmienia proces uczenia się! Czego zatem życzyłaby Pani swoim uczniom?

Ciekawości świata i wiary we własne możliwości.

Dołączam do życzeń. Dziękuję ślicznie na poświęcony czas i podzielenie się swoim doświadczeniem. 

pani od biologii