Kolejnym moim gościem cyklu „Dlaczego zostałem belfrem” jest miłośniczka języka angielskiego, osoba z głową pełną pomysłów, która z chęcią dzieli się swoją pasją i pokazuje, że nauka języków obcych wcale nie musi być nudna i trudna. Zechciałabyś się przedstawić moim Czytelnikom?

Jestem Ewa Ostarek  – trener języka angielskiego. Uwielbiam ten język. To moja prawdziwa pasja. Wydaje mi się, że więcej mówię w języku angielskim niż polskim! Choć moje początki nie należały do łatwych, to jestem przykładem tego, że nawet przy słabszym starcie można nauczyć się języka. Choć ja wolę na to mówić „podróż językowa” niż nauka, ponieważ nie uczę w szkole tradycyjnej. Poza tym słowo „nauka” i „nauczanie” kojarzy mi się zbyt monotonnie i nie jest kreatywne. A podroż jest fascynująca: czasem nie da się jej przewidzieć i nie do końca wiadomo, gdzie się pójdzie, ale cel jest znany. Tak właśnie prowadzę swoje sesje językowe. Powtarzam swoją historię z językiem moim klientom i na końcu dodaję, że jeżeli ja się nauczyłam angielskiego to, czemu ty tego nie zrobisz?

Świetna metafora „podróż językowa”! Czy mogłabyś i nam przybliżyć tę historię?

Gdy byłam dzieckiem, angielski nie był tak popularny jak teraz. Wtedy w szkole nie było go w siatce godzin od początku. Pamiętam, że moi rodzice zapisali mnie na dodatkowe zajęcia i były bardzo drogie, ponieważ płaciło się za nie w tysiącach (to były czasu zarabiania w milionach przed denominacją : ) ) W zasadzie z pierwszego roku nauki pamiętałam tylko 2 – 3 słowa. Potem przed klasą 4SP chodziłam na inne zajęcia. Prowadząca nauczycielka dawała dyplomy za zajęcia i naklejki. Swoją drogą, pamiętam bardziej te naklejki a nie to, czego się tam nauczyłam. Następny etap był dla mnie bardzo trudny. Zaczęła się ‚poważna nauka’, a ja niewiele z tego rozumiałam. Miałam problemy z językiem. Nie rozumiałam go, nie wierzyłam w siebie, miałam wiele blokad, prawie nie odzywałam się na zajęciach. Z perspektywy czasu muszę obiektywnie przyznać, że moja nauczycielka nie miała daru tłumaczenia. Miałam tylko zdać test, a nie wiedziałam dlaczego muszę się uczyć takich, a nie innych zasad. I bardzo wtedy nie lubiłam angielskiego. Gdyby ktoś mi powiedział wtedy, że w przyszłości będę sama prowadzić zajęcia, to nie uwierzyłabym mu zupełnie. Wtedy, gdy zaczynałam język na poważnie, w zasadzie byłam dobrym przykładem na Cricical Period Hypothesis : ) W szkolnej nauce pomagała mi kuzynka, ale tylko doraźnie. Po jakimś czasie moi rodzice zadecydowali, że zapiszą mnie do szkoły językowej. Skracając tę dalszą długą historię mogę powiedzieć, że dopiero w wieku 13 lat moja przygoda z angielskim porządnie ruszyła. Przez 6 kolejnych lat bardzo ciężko pracowałam. Miałam wiele zajęć. Nie tylko szkolnych, ale w szkole językowej, chodziłam na kółko z angielskiego, uczyłam się dużo w domu – z książek i z kaset/płyt bo nie było jeszcze mp3 ; ) Wiem, jak wtedy było mi trudno i dlatego teraz tym bardziej doceniam nowoczesne technologie w językach.

Czyli własna ciężka praca sprawiła, że język obcy stał się bliski ?  Dlaczego zostałaś belfrem? Dlaczego język angielski?

W dzieciństwie miałam wiele pomysłów na to, co mogę robić jako osoba dorosła. Bycie pedagogiem to nie był mój pierwszy wybór jako dziecka. W głowie miałam różne inne pomysły. Rozważałam zostanie krawcową, baletnicą. Potem, gdy byłam starsza przez głowę przeszło mi projektowanie wnętrz. Ale od pewnego momentu w życiu angielski towarzyszył mi w dużej mierze. To było w czasie tych bardzo intensywnych 6 lat pracy z językiem. Teraz wiem, że zrobiłam sama sobie taką wielką imersję językową. I zadziałała ! Jednak efekty nie były widoczne od razu.

Myślę, że zostałam nauczycielem po części dlatego, że moja babcia pracowała jako nauczycielka przedszkola i od najmłodszych lat miałam wiele wspólnego z zajęciami dla dzieci, a po części też dlatego, że mimo trudnych początków przekonałam się do języka angielskiego sama i zaczęłam go lubić, a potem to przerodziło się w pasję. I tak już zostało.

Jesteś przykładem na to, że coś, czego się nie lubi, można przekuć na pasję i jeszcze tą pasją zrażać innych. Inspirująca historia. Z jaką w takim razie grupą wiekową lubisz najbardziej pracować?

Miałam przyjemność pracować z różnymi grupami wiekowymi. Co prawda, nie było to chronologicznie, ale uczyłam od przedszkola aż do słuchaczy Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Miałam zajęcia in company, lekcje indywidualne, biznesowe, do matury, do olimpiad i wiele innych. Trudno mi teraz wymienić wszystko. Nawet nie wiem, ile tych godzin zajęć mam już za sobą. A szkoda, ponieważ czasem chciałabym mieć taki ‚licznik’ i patrzeć na niego od czasu do czasu. Każda grupa wiekowa jest inna i ma odrębne wymagania. Obecnie uczę dorosłych online i to jest coś, z czym wiążę najbliższą przyszłość. Choć nie zakładam, że to będzie moja jedyna grupa docelowa.

trener języka angielskiego

Faktycznie, przekrój wiekowy ogromny. Skąd w takim razie czerpiesz pomysły na ciekawe zajęcia dla tak zróżnicowanych grup?

Wcześniej podczas studiów dużo dały mi zajęcia w NKJO, szczególnie zajęcia praktyczne. Miałam też praktyki w różnych typach szkół, a potem już uczyłam w szkołach językowych. Obecnie, jeżeli chodzi o pomysł na sesje językowe, to mogłabym wymienić wiele elementów. Gdy ustalam spotkania językowe bezpośrednio z klientem, bez pośredników, to prowadzę sesję według mojego planu. Przede wszystkim słucham tego, co ma do powiedzenia klient. Na pierwszych zajęciach, czyli na takiej konsultacji, notuję wszystko, co może być inspiracją do dalszych zajęć. Potem na podstawie takiego profilu klienta dobieram tematy do zajęć. To oczywiście zależy od tego, czy są to konwersacje, czy general english, czy biznesowy. Niezależnie od rodzaju zajęć najważniejsza jest dla mnie atmosfera na spotkaniach online oraz wypracowanie wspólnego celu i dbanie o motywacje. Bez tych elementów trudno jest osiągnąć upragniony efekt.  Po sesji z klientem sprawdzam materiały do zajęć, które posiadam i planuję zajęcia.

Do tego oczywiście Internet i jego zasoby. Bez tego nauczanie online nie może się obejść!

Zgadzam się! Dziś Internet to podstawa, jeśli się szuka edukacyjnych inspiracji. Sądzę, że Twoi klienci są zadowoleni, jeśli podchodzisz do ich potrzeb oraz oczekiwań w tak profesjonalny sposób. Ja przynajmniej czułabym się zadbana. Na jakie problemy może natknąć się lektor języka angielskiego, na jakie Ty się natknęłaś?

Tutaj zależy od tego, gdzie ten lektor uczy. Miałam możliwość przeprowadzania  zajęć w różnych miejscach i dlatego posiadam szerszą perspektywę. W in comapny największa trudność to przewidzenia tego, co się może przydać podczas zajęć z rzeczy technicznych, bo czasem zwykły brak pisaka do tablicy może już zamieszać. Dlatego zawsze dobrze jest mieć swój zapas potrzebnych przedmiotów. Do tego jest jeszcze kwestia tego, gdzie odbywają się zajęcia i czy sala konferencyjna jest zarezerwowana. Pamiętam jedną sytuację, gdy sala była zajęta i miałam zajęcia w gabinecie dyrektora całej firmy i mogłam się czuć dokładnie jak ten pan, ponieważ siedziałam przy jego biurku. A moi kursanci dokoła mnie. To było dopiero niecodzienne przeżycie!

W pracy z dziećmi myślę, że najtrudniejsze jest początkowo zrozumienie, że czasem plan zajęć trzeba odłożyć na bok i robić spontanicznie i na bieżąco rzeczy związane z tym, co jest w danej chwili bliskie dziecku. Jeśli ma potrzebę opowiadania o ulubionej zabawce czy o tym, co wydarzyło się w domu, lepiej dać taką szansę i wykorzystać to jako przewagę językową niż uciszać dziecko na siłę.

Jeśli chodzi o pracę z dorosłymi to, aby uniknąć problemów z lekcjami one-to-one najlepiej wszystkie ważne zasady wysyłać mailowo, wtedy uniknie się poczucia, że o czymś się nie powiedziało. Do tego dobry wywiad i określenie motywacji, celu, propozycji wspólnej drogi językowej. Dorośli bardzo potrzebują też konkretnej informacji zwrotnej o tym, co było dobre a nad czym można jeszcze popracować.

Dziękujemy za wskazówki! A co najbardziej lubisz w swojej pracy?

Gdybym miała wymienić jedną cechę obecnie przychodzi mi do głowy: kontakt z ludźmi. Mimo tego, że pracuję w domu mam kontakt z ludźmi z całego świata. Z ciekawszych miejsc, w których mieszkali moi klienci to: Australia, Islandia, Norwegia, Holandia, Belgia, Szwajcaria. Oczywiście wiele z Polski, Irlandii i z Anglii.

Oprócz tego bardzo lubię stan „flow”, w którym czas upływa tak szybko, że naprawdę muszę pilnować tego, aby zakończyć zajęcia w terminie. To niesamowite, że są osoby, z którymi czas upływa tak szybko jakby zajęcia trwały 10 minut! To pozostaje w sferze moich fascynacji.

Mam nadzieję, że takich fascynacji czeka Cię jeszcze wiele! Jakich rad udzieliłabyś młodym lektorom języka obcego?

Z racji tego, że interesują mnie nowoczesne technologie w nauczaniu powiedziałabym, żeby szkolili się z nich. Z tym, że z głową. Przesada w żadną stronę nie jest wskazana. Technologie są przydatne, ale nie można też zupełnie odrzucać ciekawych książek czy pisania. Dobrze byłoby chodzić na szkolenia i konferencje czy warsztaty, aby cały czas być na bieżąco.

Dobrze jest też opanować właściwe zarządzanie czasem oraz pracować nad kompetencjami komunikacyjnymi. W edukacji coraz głośniej mówi się o coachingu językowym, moim zdaniem to będzie wyznacznik nadchodzących lat w edukacji. Sama uczę zgodnie z jego zasadami, wdrażam potrzebne elementy i jest to bardzo satysfakcjonująca praca.

Porady weźmiemy sobie do serca, nawet jeśli nie uczmy języków obcych, zwłaszcza te dotyczące kompetencji komunikacyjnych. Chcąc być nauczycielem, trzeba umieć się komunikować. Skąd pomysł na blog? Jak długo on powstawał?

Pomysł na założenie własnej strony narodził się w 2015 roku. Wiedziałam, że chciałam dać coś od siebie innym. Ważnym aktywatorem było też to, że moi klienci z zajęć często pytali się o podobne kwestie. Zamiast powtarzać to wiele razy postanowiłam, że będę to sobie notować. A potem, że powstanie miejsce z takimi odpowiedziami na pytania w formie artykułów. Stąd też na stronie możecie zobaczyć różne szufladki- nie tylko z nauką dorosłych, ale także całe moje dotychczasowe portfolio.

Przez większą część 2015 roku zbierałam się w sobie, notowałam, zastanawiałam. Potem myślałam nieco nad nazwą. Pierwsze zaproszenie na stronę  przewrotnie powstało 31 grudnia 2015. Strona działała początkowo na Blogspocie, a w kwietniu przeniosłam się do  własnej domeny.

Bardzo na poważnie podeszłaś do sprawy bloga, ostatnio też zauważyłam, że stał się on Twoim portfolio i jednocześnie stroną dla potencjalnych klientów. Gratuluję!

W listopadzie Szuflada Językowa stała się częścią marki First Star. Pewne zmiany zachodziły już stopniowo wcześniej, a inne są jeszcze w drodze. Tak jak zauważyłaś Szuflada Językowa to też moje portfolio, lecz nie utraciło czegoś, co jest dla mnie bardzo ważne, cały czas pomagam różnym grupom wiekowym i dzielę się swoim doświadczeniem i wiedzą.

Pomysł na prowadzenie swojego biznesu kiełkował we mnie już od długiego czasu. Przez lata nabierałam doświadczenia pracując dla różnych firm, aż w końcu postanowiłam, że wystartuję. Skoro zachęcam swoich klientów do tego, aby mierzyli wysoko i wspieram ich w rozwoju językowym, to jednocześnie daję sobie możliwość prowadzenia zajęć one-to-one. Moje sesje językowe to coś, co łączy w sobie wieloletnie doświadczenie, metody pracy z klientem indywidualnym oraz elementy NLP i coachingu. Wierzę, że przy odpowiedniej motywacji wewnętrznej, pracy i spotkaniach na sesjach każdy jest w stanie osiągnąć sukces językowy. Aby każdy zainteresowany mógł się o tym przekonać zapraszam nie tylko na stronę internatową (www.first-star.pl) a także na bezpłatną konsultację na Skype.

trener języka angielskiego

Świetnie, że Szuflada Językowa, mimo takich zmian, nadal będzie miejscem, w którym osoby poszukujące inspiracji do nauki języka angielskiego, będą mogły znaleźć coś dla siebie. Właśnie, w szufladkach blogowych znajduje się również miejsce na rozmowy. Ile już wywiadów przeprowadziłaś?

Nie liczyłam dokładnie. Mam kilka wywiadów, nad którymi pracuję. Niektóre osoby są bardzo zajęte i nie będą mogły pojawić się w Inspiracjach. Planuję jeszcze kilka odsłon. Serię zakończę najpewniej w okolicy końca roku. A od 2017 roku, jeśli moje plany się powiodą to będzie coś następnego : )

To przed nami jeszcze kilka inspirujących rozmów! Czy tę serię zakończysz już na dobre, czy kiedyś jeszcze powróci? Przy okazji – jakie masz plany związane z blogowaniem?

Chciałabym nadal tworzyć treści, które byłyby dobrze odbierane przez Czytelników. Gdy zakończę serię wywiadów-Inspiracji chciałabym skupić się nieco bardziej na Akademii Lektora. Będę opisywać tam ważne kwestie związane z pracą lektora, szczególnie uczącego online. Poza tym ruszają przygotowania do drugiej części Inspiracji, lecz jej efekt końcowy będzie zależał od ilości moich gości. Mam nadzieję, że osoby chętne dopiszą i będę mogła przynajmniej dwa razy w miesiącu przedstawić swoim czytelnikom nieco inne Inspiracje.

Jeśli chodzi o Szufladę Językową to rozważam jeszcze małe podcasty i webinary. Wszystko powoli i w swoim czasie : ) Na pewno będę o tym informować na bieżąco w mediach społecznościowych.

Myślę, że Twoi uczniowie, studenci i czytelnicy docenią każdą nową formę przekazywania inspirujących treści. Jaką masz pasję poza blogowaniem?

Moją pasją jest angielski! To wie chyba każdy, kto mnie zna. Poza pisaniem artykułów do Szuflady językowej – uwielbiam czytać. Choć myślę, że książek polskich mam jednak nieco więcej niż angielskich. Do tego lubię pływać, jeździć na rowerze gdy tylko się da (nawet zimą, gdy nie ma śniegu), pichcić w kuchni moje smakowe wynalazki. Moje życie jest naprawdę bardzo kolorowe i pozytywne!

Dziękuję ślicznie na poświęcony czas na rozmowę oraz garść inspirujących wskazówek.

 

 trener języka angielskiego